Polityka, Gospodarka, Cywilizacja, Kultura. Liberalizm, Konserwatyzm, Rozsądek.
czwartek, 28 września 2006
Pytanie

Szanowni Czytelnicy, mam dla Was proste pytanie:

Czy Wam na prawdę podobała się III RP?

Pikieta odbyła się. Tyle można powiedzieć na pewno. O frekwencji litościwie nie wspomnę, bo wstyd by było. Ale nie wstyd obecnym, ale tym, których zabrakło.

Co się z Wami stało? Wczoraj na KKK weszło grubo ponad tysiąc osób. Ze statystyki nieubłaganie wynika, że pewna część tej liczby ot mieszkańcy Warszawy i okolic. A było Nas mnie, znacznie mniej.

Muszę odpocząć od tej zawieruchy. Przyśpieszonego posiedzenia sejmu nie będzie, więc do 10 X mamy spokój. Trzeba się spokojnie zastanowić, jak wyrazić nasze odczucia. Czy zaryzykowac podłączenie się pod pikietę LPRu (wada: partyjność imprezy), czy szukać własnej drogi (wada: niepewna frekwencja)?

To pytanie otwarte, zostawiam Wam swojego bloga na dyskusję. A ja muszę odsapnąć przez kilka dni od tego zgiełku. Mam nadzieję, że kiedy wrócę, będziecie już mieli pomysły, jak naprawić dzisiejszą wpadkę.

Do zobaczenia.

środa, 27 września 2006
Decyzja

Jutro (28IX06), pod Urzędem Rady Ministrów, na alejach Ujazdowskich 1-3. godzina 18:00

Pikieta sprzeciwu wobec medialnej nagonce na obecny rząd oraz sensom nienawiści wobec zwolenników odnowy życia publicznego w Polsce.

Po dokładnym przemyśleniu „za i przeciw”, jednak chciałbym jutro spotkać się z Wami, zwolennikami IV RP, rozumianej tak szeroko, jak to możliwe.

Przynieście transparenty – nie agresywne, ale dowcipne i budujące. Ja będę miał zapewne baner z hasłem: [Dalej Bracia – róbcie swoje!]

Ale może wymyślicie coś lepszego (propozycję proszę wpisywać w komentarzach).

Będziemy pikietą (nie potrzeba oficjalnego pozwolenia), pokażemy się na chodniku przed URMem.

Czekam na Was. Nie możemy dopuścić do kolejnej Nocnej Zmiany.
Alarm

Ogłaszam alarm dla IV RP. A przynajmniej dla 3.5.

Niby nie mam czasu na pisanie, śledzenie mediów i dopingowanie komukolwiek, ale teraz chyba będzie trzeba ten czas znaleźć.

Owszem, zdarzają się w życiu przypadki, czasem tak dziwaczne, że nikt nie wierzy w ich przypadkowość. A jednak zdarzają się zupełnie bez przyczyny. I nie wykluczam tego tym razem: być może cała afera z kamera Beger tylko przez czysty przypadek wypłynęła na trzy dni przed rozwiązaniem WSIowej mafii. Powiedzmy, że mam taką nadzieję.

Ale przypadek, czy nie, trzeba być gotowym do reakcji. Jeśli idzie Nocna Zmiana 2, my nie możemy milczeć. Choć zapewne wielu z Was nie uważa 3.5 RP za państwo wymarzone, to chyba wszyscy się zgadzamy, że rządy Kaczyńskich stanowią pierwsze poważne kroki w kierunku normalności od wielu lat. I tych zdobyczy trzeba bronić. Wybory wyborami – niech będą, nawet w listopadzie.

ALE TEN RZĄD NIE MOŻE WCZEŚNIEJ UPAŚĆ!

Nie możemy pozwolić, aby ministerstwa i nadzór nad masą upadłościową III RP wrócił w ręce starego Układu. Tego rządu trzeba bronić, na chwile zapomnieć o jego wpadkach, braku koncepcji gospodarczej nieporadności na arenie międzynarodowej. Trzeba bronić Kaczyńskich, bo kolejna szansa na odzyskanie naszego kraju z rak samozwańczej arystokracji pookragłostołowej może nie zdarzyć się szybko.

Dlatego pytam: kto z Warszawy i Okolic byłby skłonny przyjść na pikietę poparcia dla rządu? Czas nagli, być może trzeba będzie demonstrować już niedługo, jutro, pojutrze. A kto mógłby skrzyknąć ludzi w innych miastach?

Wpisujcie zgłoszenia i inne pomysły w komentarzach, lub piszcie na mail’a.

To ważna sprawa, czas ogłosić alarm dla IV RP.


Ps. Pisane 27IX06, o 10:15

 

Dobra, po paru godzinach snu, staram się myśleć na spokojnie.

PSL się wykrusza, deklaracja Kalinowskiego jest jasna. Nie przejdzie.

Jeśli ten klangor medialny będzie się wzmagał, Marek Jurek będzie musiał zwołać to posiedzenie. Ale chyba nie w tym tygodniu, mam nadzieję. Sądzę, że w najgorszym wypadku mamy czas do poniedziałku. Jeśli sprawy nadal będą iść źle, wstępnie proponuję spotkać się jutro o 18 na al. Ujazdowskich, przed URMem.

Jeśli macie inne propozycje, albo jesteście przekonani do innych pomysłów, piszcie.

Aha, póki co, obserwujmy. Ale starajcie się zarezerwować na jutro choćby godzinkę, dobrze?
wtorek, 19 września 2006
Cywilizacja Balcerowicza Łupanego

Nie było mnie niemal długie trzy tygodnie i ze swojej absencji będę się tłumaczył za... kolejne dwa tygodnie, kiedy to skończę na dobre akademicki urlop. Teraz wpadam tylko na chwilę, wołany przez odległy, ale syreni śpiew naszego politycznego piekiełka. In loco syreni kolejny raz wystąpił Leszek „Wielki Mzimu” Balcerowicz i zaśpiewał arię tak kuszącą, że wsłuchać się w nią po prostu musiałem. Otóż profesor LWMB przedstawił niesamowitą wizję rzeczywistości, chyba nie do końca zastanawiając się, co ona dla niego osobiście znaczy.

Poseł Artur Zawisza niedawno stwierdził, że komisja bankowa uwydatniła wyraźny podział na cywilizację „socliberalną” oraz... no cóż, nie sprecyzował, do jakiej on cywilizacji się zalicza, ale zasugerował wyraźnie, że do lepszej. Jako honorowemu członkowi KMZ wierze na słowo, że miał na myśli cywilizację łacińską.

Ale i sam LWMB odpowiedział na te zarzuty w swój, wielkomzimowaty sposób, między innymi, u red. Lisa, w programie „Co z tą P.O.lską”. Tam właściwie podtrzymał twierdzenie Zawiszy, jakoby był akolitą innej cywilizacji, z tym że zmienił akcenty podziału – uznał, że każdy kto bada sektor bankowy z Polsce należy do strefy barbarzyństwa (o tym, że Polska en masse cywilizowana nie jest, a resztek kultury Białego Człowieka broni tu Wielki Mzimu i jego kumple z CASE, Balerowicz sugerował wielokrotnie). Ale to był dopiero wstęp rewelacji profesora.

Otóż LWMB podjął się opisania w szczegółach owego „White men’s burden”, który dźwiga na własnych barkach. I powiem szczerze, wzruszył mnie. Uwaga, w tym zdaniu nie ma żadnej ironii – wywody Balerowicza słuchałem w skupieniu i z rosnącym podziwem dla jasności wywodów i siły argumentacji profesora. Wielki Mzimu przedstawił piękną i kompletną wizję manichejskiej rywalizacji Ładu z Chaosem, Światła z Ciemnością. Używając klasycznych argumentów zwolenników społeczeństwa organicznego, reakcjonistów i monarchistów (poseł Zawisza powinien mu za to złożyć hołd lenny), punktował dlaczego demokracja nie ma prawa wkraczać na obszar rynków finansowych. Przeczytajcie cały wykład – on mówi sam za siebie. Profesor doskonale wyjaśnił, czemu nie wolno poddawać niedemokratycznego organu jakim jest nadzór bankowy pod jurysdykcję Ludu. Zaznaczył także, jakie konsekwencje miałoby przekazanie bankowego steru owym niecywilizowanym barbarzyńcom. I pod każdym zdaniem z płomiennej przemowy LWMB mógłbym się podpisać obieram rękoma. Pod całością wywodu – nigdy.

Chciałbym zaznaczyć od razu – wiem, że profesor wierzy w to co mówi. Może nie wierzył kiedyś, gdy nieubłagany los historii rzucał go razem z resztą „Pokolenia 84” na szaniec przekształceń masy upadłościowej PRLu w III RP. Jednak na pewno zyskał wiarę, skoro przez 16 lat przekonywano go o jego geniuszu i boskim namaszczeniu. I dziś ten zelotyzm procentuje – Balcerowicz mówi tonem chrześcijańskiego męczennika, stojącego na przeciwko wściekłych lwów. Jest gotów zginać za swoją cywilizację, mniej lub bardziej realną, ale w pełni istniejącą w imperium jego myśli. I taka wiara jest silna, groźna dla wrogów i zasługująca na autentyczny szacunek. Nawet jeśli zawiera kardynalną herezję.

Bo profesor o czymś zapomina. Skoro demokracja jest taka straszna i destrukcyjna, to czemu organiczny ład arystokratyczny miałby dotyczyć jedynie sektora bankowego, a nie całego społeczeństwa? Czemu recepty męża Ewy Balcerowicz poza zaklętym kręgiem rynków finansowych stają się nieaktualne? A wiec demokracja niszczy dobrobyt, jeśli chce się ją zaaplikować do świata banków, ale już jest do wytrzymania gdzie indziej? Czy pozostaje w jakiejś mistycznej symbiozie z oligarchią nadobywateli, takich jak Balcerowicz, skoro atak na swoją kastę, Wielki Mzimu nazywa „psuciem demokracji”? No i ta konstytucja... Niby sejm i jego organy także są jakoś umocowane w ładzie prawnym III RP, ale przecież artykuł 227 jest ważniejszy. No właśnie, i tutaj tkwi tragizm sytuacji LWMB – co by było, gdyby ktoś jego wizję świata potraktował na poważnie?

[Ja mogę tylko panu powiedzieć, że jako człowiek, który się zajmuje i przemianami ustrojowymi i pieniądzem, że jeżeli artykuł 227 – że Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość pieniądza, ma coś znaczyć na papierze, to nie można doprowadzić do tego, że z byle jakiego i pod byle jakim pretekstem tworzy się komisje śledcze… Po co? – Żeby podciąć reputację Narodowego Banku Polskiego. A ponieważ pieniądz opiera się na zaufaniu, to ten, co podważa zaufanie, to pośrednio może zniszczyć to, co osiągnęliśmy.]

Tako rzecze Balcerowicz.

Czy przypadkiem profesor nie posunął się w tym twierdzeniu ciut zbyt daleko? Jeśli Balcerowicz broni się, interpretując dosłownie art. 227, to znak... że ma poważny problem. Jak już mówiłem, bardzo chciałbym uwierzyć w wywody profesora. Bardzo. A więc wierzę. Wierzę, że LWMB, jako szef NBP, jest odpowiedzialny za wartość złotówki. Ergo – jest odpowiedzialny za inflację. Ergo – jest odpowiedzialny za straty, jakie ponoszą obywatele, z tytułu psucia pieniądza. Osobiście, tako rzecze konstytucja.

Balcerowicz był preziem NPBu przez ostatnie sześć lat. W tedy średnia inflacyjna wynosiła koło 5%, więc w przybliżeniu, przez te lata uzbierało się tego 30%. A to znaczy, że prezes Leszek Balcerowicz jest winny każdemu obywatelowi 30% procent wartości jego majątki w lat 2000-2006. co z tego, że inflacje powoduje głównie deficyt, zaciągany przez ustawodawstwo posłów? Przecież wedle naszej świętej i czcigodnej konstytucji:

[Art. 105.

1. Poseł nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za swoją działalność wchodzącą w zakres sprawowania mandatu poselskiego ani w czasie jego trwania, ani po jego wygaśnięciu. Za taką działalność poseł odpowiada wyłącznie przed Sejmem, a w przypadku naruszenia praw osób trzecich może być pociągnięty do odpowiedzialności sądowej tylko za zgodą Sejmu.]

A prezio NBP może. Szkoda.

30% procent to dużo. Nawet gdyby pociąć Balcerowicza i jego wyznawców, a potem sprzedać ich organy na czarnym rynku, nie odzyskalibyśmy tej sumy (gdyby do odpowiedzialności pociągnąć także panią Hanię, to i nerek zwolenników PO by nie wystarczyło...). Więc sugeruję profesorowi Balcerowiczowi trochę więcej pokory wobec bezprawia które tworzył i wspierał przez lata. A jeśli nie pokory, to choć kapkę mniej bezczelności. Bo tacy barbarzyńcy jak Zawisza jakoś żyją w jaskiniach cywilizacji od dwóch tysięcy lat, a po dumnych Grekach z cywilizacji Balcerowicza Łupanego mogą już niedługo pozostać tylko ruiny.

Szkoda tylko, że ruiny w postaci niewolniczego zadłużenia państwa polskiego u jeszcze bardziej cywilizowanego lichwiarstwa.

ps.

Wojakszwejk służnie zauważył, że przy rocznym rozliczaniu inflacji, wartość końcowa to nie prosta suma wartości cząstkowych, ale około 34% w ciągu 6 lat.

piątek, 01 września 2006
...

Niby dziś nic nie trzeba pisać.

Kto pamięta, ten pamięta, kto nie pamięta... ten chyba tu nie zagląda. Akcja [Pamiętamy] była dobrym pomysłem, to skrewiłem, nie zauważając słonia w menażerii.

Ale jedną myślą musze się z Wami podzielić. Widzieliście wiadomości TVP? A migawkę z żołnierzem Narodowych Sił Zbrojnych? No właśnie, NSZetu.

Długo musieli czekać „Żołnierze Wyklęci” na choćby ułamek należnej wdzięczności Polaków. A i dziś bywa z tym różnie, wystarczy poczytać rożne pędy z pnia agorowego, aby dowiedzieć się rewelacji o „faszystach” i „antysemitach”, którzy widać zginęli za Polskę obmierzłą dzieciom Adama i Heleny. Dlatego ucieszyła mnie ta migawka, jak nic innego w dniu dzisiejszym. Powoli, ale stanowczo odzyskujemy pamięć. Szkoda tylko, że już tak niewielu bohaterów doczekało dzisiejszych dni.