Polityka, Gospodarka, Cywilizacja, Kultura. Liberalizm, Konserwatyzm, Rozsądek.
niedziela, 08 października 2006
Nie płakałem 2

Proszę państwa, oto Lear;) (zdjęcie za: gazeta.pl)


A poniżej krótki aneks do wczorajszej notki.

Dziękuję wszystkim, którzy wczoraj postanowili być obecni. Choć dłużej rozmawiałem tylko z but13’em oraz Ckwadratem (ps. dziękuję za zdjęcie), czułem jakbyście byli obecni na wiecach licznie. Zapewne w tłumie pod Pałacem (a kto wie, może i na Placu Zamkowym;) minąłem się z kimś z Was. A więc teraz, choćby wirtualnie, podaję Wam Prawicę.

Nie wspomniałem na temat wywiadu na e-lama.pl, bo przemiła dziennik@rka nie miała ładnego wozu transmisyjnego, ani postesbeckiech sponsorów, więc w naszej rzeczywistości, nie uchodzi, niestety, za autorytet medialny. Ale jeszcze przyjdzie czas.

UPRewców na wiecu widziałem, ale nie pisałem o nich wczoraj, wiedząc, ze wielu z Nas, liberałów, przeżywało ciężkie chwile, słysząc o „Solidarnym Państwie”. Jednak skoro „konferederatki” powiewały nawet w „Wiadomościach”, to wobec tej dekonspiracji oświadczam wszem i wobec, że
Wolnorynkowcy znad Wisły po stokroć wolą lewicę pobożną od bezbożnej, bo w przypadku tej pierwszej szczerze liczą na liberalne nawrócenie:)

A Olgierda pocieszam – nie piłeś aż tyle, szanowny Przyjacielu, ale to autokorekta mojego Word’a okazała się nadgorliwa i RP maniakalnie popoprawiała na PR (zapewne od Public Relations). Link wpisu z literówką pozostawiłem, aby nie tracić waszych komentarzy.
Skonfudowanych serdecznie przepraszam.

Ps.
Inne relacje:

Do kwadratu

Foxmulder



sobota, 07 października 2006
Nie płakałem po III RP
Nie płakałem po III RP
[Albo: nie płakałem P.O. III RP, jak kto woli]
Pod takim hasłem byłem dziś na kilku manifach. Dodajmy: bardzo różnych manifach, ale na każdej z nich prezentowałem właśnie to hasło. Oto moje refleksje z wiecowej soboty:

12 – Filtrowa, redakcja Gazety Polskiej.
Zgromadzenie kameralne, może trochę więcej niż 100 osób. Rozdaje moje plansze [Dalej Bracia – Róbcie Swoje], [92 ≠06] oraz [Stop Histerii]. Sam stoję z [Nie płakałem po III RP]. Zgromadzenie rusza w kierunku centrum, rozdając po drodze archiwalne egzemplarze „Gapy”. Miła atmosfera wzbudza zainteresowanie wśród mijanych Warszawiaków. Szkoda, że nie wśród dziennikarzy.

13 – Północna ściana PKiN.
Wiec PIS. Ludzi dużo (wydaje mi się, że więcej niż sugerowane w mediach 8 000, ale być może to złudzenie, spowodowane przestrzennym rozłożeniem wiecu (przeszkody w postaci fontann i trawników). Mówi Michał Kamiński, jak na Michała Kamińskiego, całkiem zgrabnie. Ważne: od razu pozdrawia akolitów PO i zapewnia, że nagonki nienawiści to działka TVN et consortes, a nie zwolenników IV RP. Ludzi dużo, co ciekawe, bardzo różnych. Są nawet delegacje LPRu i Samoobrony. Czy Andrzej wie? Ale nie ważne – zaskakuje rozrzut geograficzny demonstrantów i determinacja niektórych. Po plakacie zostałem rozpoznany przez czytelniczkę KKK, mieszkającą ... w Trójmieście! A z tego co obwieszczał Kamiński, nie był to jeszcze rekord, jeśli chodzi o przebytą odległość. Ludzie weseli, rozluźnienie. Żadnych wrogich okrzyków, mój plakat budzi szczery uśmiech i oklaski aprobaty dla hasła. Trochę gorzej robi się, kiedy na scenę wkracza „Oprawa Artystyczna”. Ponieważ moje uszy są wydelikacone na subtelnych dźwiękach black-metalu, opuszczam miłe zgromadzenie i idę dalej w Miasto.

13:30 – Świętokrzyska; mijam „Marsz Białej Róży”.
Głośny, hałaśliwy, ale w sumie spokojny przemarsz sympatyków LPRu. Mój plakat budzi radosne komentarze, przecinam ich trasę i idę dalej.

Ok. 13:45 – jakieś śmieszne lewactwo robi kontrmanifę wobec PO (sic!).
Krzyczą, że protestują przeciw „Lokajowi Rydzyka – Kaczyńskiemu i kato-faszyscie Niesiołowskiemu”. Kiwam głową ze współczuciem – brak wykształcenia medycznego nie pozwala mi udzielić pomocy.

Ok. 13:50 – „Błękitny Marsz” PO, plac Zamkowy.
Zapowiadane przez Tuska „Miliony Polaków” liczą ok. 10 000 ludzi. Nastrój raczej niezobowiązujący, ale jednak czuć pokłady złości – w końcu to manifestacja „przeciw” a nie „za” i to widać na pierwszy rzut oka. „Oprawa Artystyczna” równie przebojowa, ale na szczęście, już kończą. Dużo karnych młodzieżówek z różnych stron P.O.lski. Dziura pokoleniowa: gimnazjum/liceum/studenci a potem to już wiek senatorski. Nie wiem dlaczego.
Chodzę z plakatem ok. 30 minut. Reakcje różne, głównie obojętność. Ale jest też śmiech, zaciekawienie, nawet życzliwe komentarze. Oczywiście, sporo docinków, ale rzadko kiedy na prawdę niegrzecznych. Kilka gróźb karalnych, jedna próba zniszczenia planszy. Ale optymistycznie zakładam, że w takiej masówce element mniej kulturalny statystycznie trafić się musi. Aha, jestem atrakcją turystyczną, wszyscy chcieli mieć ze mną zdjęcie. Nie jestem jednak pewien, czy wszyscy czytali wpierw treść mojego napisu. Zauważam lekki analfabetyzm polityczny, zapewne spowodowany nadmiarem upajających haseł – ludzie uśmiechają się i machają, a dopiero kiedy dochodzi szmer, tych którzy jednak czytają mój plakat, akolici Ancient Regime milkną.

Media:
Kilka słów Karnowskiegu (temu z TVP) pod Pałacem. Krótki wywiad z Tok-FM’owcem na Placu Zamkowym. Ktokolwiek widział/słyszał, ktokolwiek wie, niech się odezwie, czy i kiedy wyemitowano.

Hymn Polski:
Znacznie lepiej poszło PISowi, widać pomnemu wpadki premiera – pod Pałacem ludzie głośno śpiewali, ale podkład muzyczny był, w razie czego, w tle obecny.

To tyle na dzisiaj – zapewne jeszcze opiszę dzień dzisiejszy dokładniej. Ale na spokojnie.
piątek, 06 października 2006
Offtop

Donald Tusk: Za Platformą stoją miliony Polaków!

KKK: Miliony których Polaków i w jakiej walucie?
czwartek, 05 października 2006
Obawy/12

Długo wahałem się w sprawie soboty, niby najbardziej mi pasowała pikieta poparcia dla rządu pod auspicjami PISu (bo z puczystami nic nie chce mieć od czynienia, a iść z Giertychem trochę wstyd...), ale i tak nie o to mi chodziło. Imprezie ton nadaje PIS i obawiam się, czy nie zostałbym uraczony towarzystwem zwożonych na gwałt z całego kraju oddziałów młodzieżówki tej formacji.

Tak więc wybiorę się na kontrdemonstrację, której dobre imię żyruje Gazeta Polska.

Zbiórka o 12:00 przed redakcją „GaPy” na Filtrowej 63.

Uwaga! Rozgłoście te dane, bo w pierwszych przekazach miała to być godzina 9:00, co jednak szczęśliwie zostało zmienione!!!

Jeśli będzie Nas zbyt mało, to może wdepniemy do PISiaków na 13:00.

Ale materiały wezmę swoje. Z naszej mikropikiety pod URMem zostały mi przyjemne plakaty, w tym mój najukochańszy:

[NIE PŁAKAŁEM PO III RP]

I z nim się stawię skromnie w tym zbiegowisku, mając nadzieję, że nikt mi legitymacji PISu w kieszeń nie wciśnie. No, ale jeśli Panowie Bracie liczą szabelki przed rozprawą z wierzgającym Układem, to warto się pokazać.

A Wy będziecie?
poniedziałek, 02 października 2006
Przerwa techniczna/Bój ostatni/Najk

Nic nie piszę, nie dlatego, abym się obraził na Was/Kaczyńskich/Tuska/TVN czy kogokolwiek innego, ale z powodów okołouczelnianych. Nie zapomniałem o naszym pytaniu i nadal się zastanawiam, co zrobić w sobotę. A Wy piszcie w komentarzach, jak widzicie (lub czemu nie widzicie) swój udział w imprezach nadchodzącego łikendu.

Jeśli pytacie mnie, co się stanie do 10X, to powiem: najpewniej nic. Oprócz drobnych przecieków z raportu Macierewicza i poddywanowych rokowań PIS-PSL, nie zdarzy się nic rewolucyjnego. Obie strony zbierają siły i odpoczywają. Bo dla kogoś ten bój, od manif 7X do opublikowania (ewentualnego) raportu o WSI, będzie ostatnim.

Przyjemnie się słucha biadoleń Sojuszników Salonu (w skrócie SS) na temat zawłaszczania pamięci przez obóz IV. Zawłaszczanie pamięci to cenzurowanie naszej przeszłości, a tej dyscyplinie lubują się dzisiejsze historyczne Kasandry, znane z wspierania „Spółdzielni Agentów”, jak pisze pierwszy antyjudejczyk RP.

W sprawie nagrody (Mich)Nike, mam do napisania dwie rzeczy. Po pierwsze, po przyznaniu jej p. Masłowskiej za epos dresiarski, sugerowałbym zacząć czytać Nike jako Najk, co dobrze odda charakter ostatniego wyróżnienia. „Warunek” przegrał z „Pawiem...” Aghr!

A po drugie, żal mi Dukaja – nasz najlepszy fantasta został przez pomyłkę nominowany do Najka w 2005. nie dostał, ale trochę wstydu zostało.

I tym pesymistycznym akcentem żegnam Was wszystkich i wracam do zawieruchy uczelnianej, która swą mocą i gwałtownością przypomina likwidacje WSI.
czwartek, 28 września 2006
Pytanie

Szanowni Czytelnicy, mam dla Was proste pytanie:

Czy Wam na prawdę podobała się III RP?

Pikieta odbyła się. Tyle można powiedzieć na pewno. O frekwencji litościwie nie wspomnę, bo wstyd by było. Ale nie wstyd obecnym, ale tym, których zabrakło.

Co się z Wami stało? Wczoraj na KKK weszło grubo ponad tysiąc osób. Ze statystyki nieubłaganie wynika, że pewna część tej liczby ot mieszkańcy Warszawy i okolic. A było Nas mnie, znacznie mniej.

Muszę odpocząć od tej zawieruchy. Przyśpieszonego posiedzenia sejmu nie będzie, więc do 10 X mamy spokój. Trzeba się spokojnie zastanowić, jak wyrazić nasze odczucia. Czy zaryzykowac podłączenie się pod pikietę LPRu (wada: partyjność imprezy), czy szukać własnej drogi (wada: niepewna frekwencja)?

To pytanie otwarte, zostawiam Wam swojego bloga na dyskusję. A ja muszę odsapnąć przez kilka dni od tego zgiełku. Mam nadzieję, że kiedy wrócę, będziecie już mieli pomysły, jak naprawić dzisiejszą wpadkę.

Do zobaczenia.

środa, 27 września 2006
Decyzja

Jutro (28IX06), pod Urzędem Rady Ministrów, na alejach Ujazdowskich 1-3. godzina 18:00

Pikieta sprzeciwu wobec medialnej nagonce na obecny rząd oraz sensom nienawiści wobec zwolenników odnowy życia publicznego w Polsce.

Po dokładnym przemyśleniu „za i przeciw”, jednak chciałbym jutro spotkać się z Wami, zwolennikami IV RP, rozumianej tak szeroko, jak to możliwe.

Przynieście transparenty – nie agresywne, ale dowcipne i budujące. Ja będę miał zapewne baner z hasłem: [Dalej Bracia – róbcie swoje!]

Ale może wymyślicie coś lepszego (propozycję proszę wpisywać w komentarzach).

Będziemy pikietą (nie potrzeba oficjalnego pozwolenia), pokażemy się na chodniku przed URMem.

Czekam na Was. Nie możemy dopuścić do kolejnej Nocnej Zmiany.
Alarm

Ogłaszam alarm dla IV RP. A przynajmniej dla 3.5.

Niby nie mam czasu na pisanie, śledzenie mediów i dopingowanie komukolwiek, ale teraz chyba będzie trzeba ten czas znaleźć.

Owszem, zdarzają się w życiu przypadki, czasem tak dziwaczne, że nikt nie wierzy w ich przypadkowość. A jednak zdarzają się zupełnie bez przyczyny. I nie wykluczam tego tym razem: być może cała afera z kamera Beger tylko przez czysty przypadek wypłynęła na trzy dni przed rozwiązaniem WSIowej mafii. Powiedzmy, że mam taką nadzieję.

Ale przypadek, czy nie, trzeba być gotowym do reakcji. Jeśli idzie Nocna Zmiana 2, my nie możemy milczeć. Choć zapewne wielu z Was nie uważa 3.5 RP za państwo wymarzone, to chyba wszyscy się zgadzamy, że rządy Kaczyńskich stanowią pierwsze poważne kroki w kierunku normalności od wielu lat. I tych zdobyczy trzeba bronić. Wybory wyborami – niech będą, nawet w listopadzie.

ALE TEN RZĄD NIE MOŻE WCZEŚNIEJ UPAŚĆ!

Nie możemy pozwolić, aby ministerstwa i nadzór nad masą upadłościową III RP wrócił w ręce starego Układu. Tego rządu trzeba bronić, na chwile zapomnieć o jego wpadkach, braku koncepcji gospodarczej nieporadności na arenie międzynarodowej. Trzeba bronić Kaczyńskich, bo kolejna szansa na odzyskanie naszego kraju z rak samozwańczej arystokracji pookragłostołowej może nie zdarzyć się szybko.

Dlatego pytam: kto z Warszawy i Okolic byłby skłonny przyjść na pikietę poparcia dla rządu? Czas nagli, być może trzeba będzie demonstrować już niedługo, jutro, pojutrze. A kto mógłby skrzyknąć ludzi w innych miastach?

Wpisujcie zgłoszenia i inne pomysły w komentarzach, lub piszcie na mail’a.

To ważna sprawa, czas ogłosić alarm dla IV RP.


Ps. Pisane 27IX06, o 10:15

 

Dobra, po paru godzinach snu, staram się myśleć na spokojnie.

PSL się wykrusza, deklaracja Kalinowskiego jest jasna. Nie przejdzie.

Jeśli ten klangor medialny będzie się wzmagał, Marek Jurek będzie musiał zwołać to posiedzenie. Ale chyba nie w tym tygodniu, mam nadzieję. Sądzę, że w najgorszym wypadku mamy czas do poniedziałku. Jeśli sprawy nadal będą iść źle, wstępnie proponuję spotkać się jutro o 18 na al. Ujazdowskich, przed URMem.

Jeśli macie inne propozycje, albo jesteście przekonani do innych pomysłów, piszcie.

Aha, póki co, obserwujmy. Ale starajcie się zarezerwować na jutro choćby godzinkę, dobrze?
wtorek, 19 września 2006
Cywilizacja Balcerowicza Łupanego

Nie było mnie niemal długie trzy tygodnie i ze swojej absencji będę się tłumaczył za... kolejne dwa tygodnie, kiedy to skończę na dobre akademicki urlop. Teraz wpadam tylko na chwilę, wołany przez odległy, ale syreni śpiew naszego politycznego piekiełka. In loco syreni kolejny raz wystąpił Leszek „Wielki Mzimu” Balcerowicz i zaśpiewał arię tak kuszącą, że wsłuchać się w nią po prostu musiałem. Otóż profesor LWMB przedstawił niesamowitą wizję rzeczywistości, chyba nie do końca zastanawiając się, co ona dla niego osobiście znaczy.

Poseł Artur Zawisza niedawno stwierdził, że komisja bankowa uwydatniła wyraźny podział na cywilizację „socliberalną” oraz... no cóż, nie sprecyzował, do jakiej on cywilizacji się zalicza, ale zasugerował wyraźnie, że do lepszej. Jako honorowemu członkowi KMZ wierze na słowo, że miał na myśli cywilizację łacińską.

Ale i sam LWMB odpowiedział na te zarzuty w swój, wielkomzimowaty sposób, między innymi, u red. Lisa, w programie „Co z tą P.O.lską”. Tam właściwie podtrzymał twierdzenie Zawiszy, jakoby był akolitą innej cywilizacji, z tym że zmienił akcenty podziału – uznał, że każdy kto bada sektor bankowy z Polsce należy do strefy barbarzyństwa (o tym, że Polska en masse cywilizowana nie jest, a resztek kultury Białego Człowieka broni tu Wielki Mzimu i jego kumple z CASE, Balerowicz sugerował wielokrotnie). Ale to był dopiero wstęp rewelacji profesora.

Otóż LWMB podjął się opisania w szczegółach owego „White men’s burden”, który dźwiga na własnych barkach. I powiem szczerze, wzruszył mnie. Uwaga, w tym zdaniu nie ma żadnej ironii – wywody Balerowicza słuchałem w skupieniu i z rosnącym podziwem dla jasności wywodów i siły argumentacji profesora. Wielki Mzimu przedstawił piękną i kompletną wizję manichejskiej rywalizacji Ładu z Chaosem, Światła z Ciemnością. Używając klasycznych argumentów zwolenników społeczeństwa organicznego, reakcjonistów i monarchistów (poseł Zawisza powinien mu za to złożyć hołd lenny), punktował dlaczego demokracja nie ma prawa wkraczać na obszar rynków finansowych. Przeczytajcie cały wykład – on mówi sam za siebie. Profesor doskonale wyjaśnił, czemu nie wolno poddawać niedemokratycznego organu jakim jest nadzór bankowy pod jurysdykcję Ludu. Zaznaczył także, jakie konsekwencje miałoby przekazanie bankowego steru owym niecywilizowanym barbarzyńcom. I pod każdym zdaniem z płomiennej przemowy LWMB mógłbym się podpisać obieram rękoma. Pod całością wywodu – nigdy.

Chciałbym zaznaczyć od razu – wiem, że profesor wierzy w to co mówi. Może nie wierzył kiedyś, gdy nieubłagany los historii rzucał go razem z resztą „Pokolenia 84” na szaniec przekształceń masy upadłościowej PRLu w III RP. Jednak na pewno zyskał wiarę, skoro przez 16 lat przekonywano go o jego geniuszu i boskim namaszczeniu. I dziś ten zelotyzm procentuje – Balcerowicz mówi tonem chrześcijańskiego męczennika, stojącego na przeciwko wściekłych lwów. Jest gotów zginać za swoją cywilizację, mniej lub bardziej realną, ale w pełni istniejącą w imperium jego myśli. I taka wiara jest silna, groźna dla wrogów i zasługująca na autentyczny szacunek. Nawet jeśli zawiera kardynalną herezję.

Bo profesor o czymś zapomina. Skoro demokracja jest taka straszna i destrukcyjna, to czemu organiczny ład arystokratyczny miałby dotyczyć jedynie sektora bankowego, a nie całego społeczeństwa? Czemu recepty męża Ewy Balcerowicz poza zaklętym kręgiem rynków finansowych stają się nieaktualne? A wiec demokracja niszczy dobrobyt, jeśli chce się ją zaaplikować do świata banków, ale już jest do wytrzymania gdzie indziej? Czy pozostaje w jakiejś mistycznej symbiozie z oligarchią nadobywateli, takich jak Balcerowicz, skoro atak na swoją kastę, Wielki Mzimu nazywa „psuciem demokracji”? No i ta konstytucja... Niby sejm i jego organy także są jakoś umocowane w ładzie prawnym III RP, ale przecież artykuł 227 jest ważniejszy. No właśnie, i tutaj tkwi tragizm sytuacji LWMB – co by było, gdyby ktoś jego wizję świata potraktował na poważnie?

[Ja mogę tylko panu powiedzieć, że jako człowiek, który się zajmuje i przemianami ustrojowymi i pieniądzem, że jeżeli artykuł 227 – że Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość pieniądza, ma coś znaczyć na papierze, to nie można doprowadzić do tego, że z byle jakiego i pod byle jakim pretekstem tworzy się komisje śledcze… Po co? – Żeby podciąć reputację Narodowego Banku Polskiego. A ponieważ pieniądz opiera się na zaufaniu, to ten, co podważa zaufanie, to pośrednio może zniszczyć to, co osiągnęliśmy.]

Tako rzecze Balcerowicz.

Czy przypadkiem profesor nie posunął się w tym twierdzeniu ciut zbyt daleko? Jeśli Balcerowicz broni się, interpretując dosłownie art. 227, to znak... że ma poważny problem. Jak już mówiłem, bardzo chciałbym uwierzyć w wywody profesora. Bardzo. A więc wierzę. Wierzę, że LWMB, jako szef NBP, jest odpowiedzialny za wartość złotówki. Ergo – jest odpowiedzialny za inflację. Ergo – jest odpowiedzialny za straty, jakie ponoszą obywatele, z tytułu psucia pieniądza. Osobiście, tako rzecze konstytucja.

Balcerowicz był preziem NPBu przez ostatnie sześć lat. W tedy średnia inflacyjna wynosiła koło 5%, więc w przybliżeniu, przez te lata uzbierało się tego 30%. A to znaczy, że prezes Leszek Balcerowicz jest winny każdemu obywatelowi 30% procent wartości jego majątki w lat 2000-2006. co z tego, że inflacje powoduje głównie deficyt, zaciągany przez ustawodawstwo posłów? Przecież wedle naszej świętej i czcigodnej konstytucji:

[Art. 105.

1. Poseł nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za swoją działalność wchodzącą w zakres sprawowania mandatu poselskiego ani w czasie jego trwania, ani po jego wygaśnięciu. Za taką działalność poseł odpowiada wyłącznie przed Sejmem, a w przypadku naruszenia praw osób trzecich może być pociągnięty do odpowiedzialności sądowej tylko za zgodą Sejmu.]

A prezio NBP może. Szkoda.

30% procent to dużo. Nawet gdyby pociąć Balcerowicza i jego wyznawców, a potem sprzedać ich organy na czarnym rynku, nie odzyskalibyśmy tej sumy (gdyby do odpowiedzialności pociągnąć także panią Hanię, to i nerek zwolenników PO by nie wystarczyło...). Więc sugeruję profesorowi Balcerowiczowi trochę więcej pokory wobec bezprawia które tworzył i wspierał przez lata. A jeśli nie pokory, to choć kapkę mniej bezczelności. Bo tacy barbarzyńcy jak Zawisza jakoś żyją w jaskiniach cywilizacji od dwóch tysięcy lat, a po dumnych Grekach z cywilizacji Balcerowicza Łupanego mogą już niedługo pozostać tylko ruiny.

Szkoda tylko, że ruiny w postaci niewolniczego zadłużenia państwa polskiego u jeszcze bardziej cywilizowanego lichwiarstwa.

ps.

Wojakszwejk służnie zauważył, że przy rocznym rozliczaniu inflacji, wartość końcowa to nie prosta suma wartości cząstkowych, ale około 34% w ciągu 6 lat.

piątek, 01 września 2006
...

Niby dziś nic nie trzeba pisać.

Kto pamięta, ten pamięta, kto nie pamięta... ten chyba tu nie zagląda. Akcja [Pamiętamy] była dobrym pomysłem, to skrewiłem, nie zauważając słonia w menażerii.

Ale jedną myślą musze się z Wami podzielić. Widzieliście wiadomości TVP? A migawkę z żołnierzem Narodowych Sił Zbrojnych? No właśnie, NSZetu.

Długo musieli czekać „Żołnierze Wyklęci” na choćby ułamek należnej wdzięczności Polaków. A i dziś bywa z tym różnie, wystarczy poczytać rożne pędy z pnia agorowego, aby dowiedzieć się rewelacji o „faszystach” i „antysemitach”, którzy widać zginęli za Polskę obmierzłą dzieciom Adama i Heleny. Dlatego ucieszyła mnie ta migawka, jak nic innego w dniu dzisiejszym. Powoli, ale stanowczo odzyskujemy pamięć. Szkoda tylko, że już tak niewielu bohaterów doczekało dzisiejszych dni.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20